poniedziałek, 29 marca 2010
BA. La Boca
Poznajemy miasto czyli włóczymy się, jeździmy autobusami, metrem.
Czasem z przewodnikiem w plecaku, częściej bez.
Wczoraj wybraliśmy się do La Boca.
To dzielnica portowa zbudowana w XIX wieku przez włoskich imigrantów. Większość z nich pracowała w porcie i w chłodniach, gdzie przygotowywano słynną argentyńską wołowinę do wysyłki w świat. Tam znajdowali materiały na budowę swoich domów - głównie blachę falistą. Przed korozją zabezpieczali ją resztkami farb ze stoczni remontowej. Stąd najdziwniejsze i najbardziej pstrokate barwy tamtejszych domów.
Dzisiejsza Boca składa się z części turystycznej (dwie uliczki na krzyż) gdzie znajdują się restauracje, sklepy z pamiątkami oraz z części wybitnie niesprzyjającej turystom gdzie piszczy bieda.
A wiadomo, bieda sprzyja przestępstwom a turyści są łatwym celem.
Pomimo ostrzeżeń Diego zapędziliśmy się do tej drugiej części. Zawrócił nas pewien sklepikarz - zawołał nas, kazał schować aparat i zawrócić a potem wsiąść do autobusu i odjechać.
Dostosowaliśmy się do zaleceń.





Czasem z przewodnikiem w plecaku, częściej bez.
Wczoraj wybraliśmy się do La Boca.
To dzielnica portowa zbudowana w XIX wieku przez włoskich imigrantów. Większość z nich pracowała w porcie i w chłodniach, gdzie przygotowywano słynną argentyńską wołowinę do wysyłki w świat. Tam znajdowali materiały na budowę swoich domów - głównie blachę falistą. Przed korozją zabezpieczali ją resztkami farb ze stoczni remontowej. Stąd najdziwniejsze i najbardziej pstrokate barwy tamtejszych domów.
Dzisiejsza Boca składa się z części turystycznej (dwie uliczki na krzyż) gdzie znajdują się restauracje, sklepy z pamiątkami oraz z części wybitnie niesprzyjającej turystom gdzie piszczy bieda.
A wiadomo, bieda sprzyja przestępstwom a turyści są łatwym celem.
Pomimo ostrzeżeń Diego zapędziliśmy się do tej drugiej części. Zawrócił nas pewien sklepikarz - zawołał nas, kazał schować aparat i zawrócić a potem wsiąść do autobusu i odjechać.
Dostosowaliśmy się do zaleceń.