Nic nie zapowiadało dobrego dnia.
Nawet pogoda w zwykle słonecznej Mendozie zrobiła się fatalna.
Zachmurzenie całkowite i zimno.
Do zaplanowanego wyjazdu w góry więc się nie paliliśmy.
Jednak późnym porankiem wynajęliśmy samochód (chcąc uniknąć turystycznych pośredników) i ruszyliśmy na zachód.
Minęliśmy kilkanaście winnic i trochę się wahając czy ich nie odwiedzić, zdecydowaliśmy, że zobaczymy "Alta Montana".
Sama droga przez Andy była niesamowita - przeolbrzymie góry, kamienie czyhające nad drogą, tunele, wielkie ciężarówki człapiące się powoli pod górę...
Nawet pogoda w zwykle słonecznej Mendozie zrobiła się fatalna.
Zachmurzenie całkowite i zimno.
Do zaplanowanego wyjazdu w góry więc się nie paliliśmy.
Jednak późnym porankiem wynajęliśmy samochód (chcąc uniknąć turystycznych pośredników) i ruszyliśmy na zachód.
Minęliśmy kilkanaście winnic i trochę się wahając czy ich nie odwiedzić, zdecydowaliśmy, że zobaczymy "Alta Montana".
Sama droga przez Andy była niesamowita - przeolbrzymie góry, kamienie czyhające nad drogą, tunele, wielkie ciężarówki człapiące się powoli pod górę...
Głównym naszym celem była Anocagua - najwyższy szczyt obu Ameryk (6962m n.p.m.)
Jasne, że nie na chcieliśmy osiągać jej szczytu, ale przynajmniej go zobaczyć.
Zobaczyliśmy. Wyglądała imponująco.
Jasne, że nie na chcieliśmy osiągać jej szczytu, ale przynajmniej go zobaczyć.
Zobaczyliśmy. Wyglądała imponująco.
Dalej wspinaczka samochodem na przełęcz na granicy między Argentyną i Chile. Stoi tam posąg Cristo Redentor.
Nie wiemy czy można gdzieś wyżej podjechać samochodem. Wynajęty Chevrolet Corsa wjechał na 4000 m n.p.m.
Obserwowaliśmy jak na samochodowym termometrze za każdym zakrętem, z kolejnymi metrami pod górę spada temperatura.
Na szczycie mieliśmy -2 stopnie, a otworzenie drzwi auta prawie skończyło się ich wyrwaniem.
Na zewnątrz byliśmy może z 5 minut, na dłużej nasze nieodpowiednie ubrania nie pozwoliły.
Nie wiemy czy można gdzieś wyżej podjechać samochodem. Wynajęty Chevrolet Corsa wjechał na 4000 m n.p.m.
Obserwowaliśmy jak na samochodowym termometrze za każdym zakrętem, z kolejnymi metrami pod górę spada temperatura.
Na szczycie mieliśmy -2 stopnie, a otworzenie drzwi auta prawie skończyło się ich wyrwaniem.
Na zewnątrz byliśmy może z 5 minut, na dłużej nasze nieodpowiednie ubrania nie pozwoliły.
Obawialiśmy się czy zdążymy zjechać z góry przed zmierzchem, ale się udało.
Nawet zdążyliśmy spojrzeć na naturalny kamienny most w Puenta del Inca.
Niesamowite, że natura potrafi tworzyć takie obrazy.
Nawet zdążyliśmy spojrzeć na naturalny kamienny most w Puenta del Inca.
Niesamowite, że natura potrafi tworzyć takie obrazy.
